ClickMeMaybe
Piszemy o widgetach, które da się włączyć na stronie: kod po zapisie, exit intent, koszyk, quiz, zgody. Bez liczb, których nie da się sprawdzić.
Kod rabatowy, który zostawia klienta na stronie
Ostatni krok popupu brzmi „sprawdź maila po kod”. I właśnie wtedy wychodzą.
Popup, kiedy już wychodzą
Popup w trzeciej sekundzie nie jest odważnym marketingiem. Jest powodem, dla którego ludzie mają bloker.
Klik, za który już zapłaciłeś
Reklama przyprowadziła człowieka. Wyszedł, bo nie było rozmiaru. Został Ci rachunek za klik.
Przycisk, który nie zostaje nad foldem
„Dodaj do koszyka” jest pod opisem. Na telefonie opis ma czternaście ekranów.
Mail od kogoś, kto powiedział, czego szuka
„Zapisz się na newsletter” przegrywa z „powiedz, czego szukasz”.
Baner, który nie zasłania jedynego przycisku
Większość banerów cookies uczy jednego odruchu: kliknij cokolwiek, byle zniknęło.
Licznik, któremu można wierzyć
Licznik, który po odświeżeniu startuje od nowa, uczy klienta, żeby poczekał.
Rezerwacja, która nie siedzi w stopce
Przyszedł umówić wizytę. Przeczytał cennik. Potem szukał telefonu na dole strony.
Liczba osób na stronie, która nie jest zmyślona
„127 osób ogląda ten produkt”, kiedy na stronie jesteś tylko Ty.
Wynik klienta bez końca miesiąca
Prowadzisz dwanaście stron i o leadach dowiadujesz się z PDF-a, którego ktoś składa w piątek.